wtorek, 19 września 2017

Dieta Daniela i dary jesieni



Wrzesień przywitała nas deszczem i wiatrem. Ledwo zaczęła się szkoła, od razu zrobiło się jesiennie. Po dwóch tygodniach zimna, dzisiaj wreszcie wyjrzało słońce. Prawdziwa jesień według mnie to słońce( nie przygrzewające już tak mocno jak w lecie tylko bardziej nieśmiało), to piękne jesienne kwiaty, pierwsze opadające liście, czerwone jarzębiny na drzewach, a także zbiory warzyw. Taką jesień zapamiętałam z dzieciństwa i taką najbardziej lubię. My też zebraliśmy małe plony z naszego ogródka.





Pomidory są jeszcze zielone, ale trzeba było je już zebrać bo nie dojrzewały. Może dojrzeją w domu.



Mamy też ekologiczną kukurydzę, cukinię, fasolkę, buraki, ziemniaki, marchewkę, cebulę i jabłka. Właściwie te jesienne plony to zasługa mojego męża, dla którego praca w ogródku to hobby.






Od dwóch dni ja i mój mąż jesteśmy na diecie zwanej postem Daniela.
Dieta ta polega na tym, że można jeść tylko   niskokaloryczne owoce i warzywa, które zawierają śladowe ilości białka i węglowodanów. Nie można jeść ziemniaków i roślin strączkowych. Z owoców najbardziej wskazane są jabłka, grejpfruty i cytryny. Nie wskazane są natomiast banany i winogrona. Stosując tą dietę można pić tylko wodę, herbaty owocowe (bez dodatku herbaty czarnej), herbaty ziołowe i naturalne soki owocowe bez dodatku cukru ani innych substancji. Najlepsze są świeże soki owocowo- warzywne.
Stosowanie takiej diety jest najbardziej skuteczne jeżeli przestrzega się jej przez 40 dni. 
Post Daniela to dieta oczyszczająca organizm, odchudzająca oraz lecznicza.
Nie wiem czy uda nam się wytrzymać tak długo, ja na pewno będę próbować. 
W związku z tym że jemy tylko warzywa i owoce muszę wymyślać dania obiadowe które składają się tylko z takich składników. Możecie mi wierzyć nie jest to łatwe. Dzisiaj zaserwowałam dosyć często przez nas robioną przystawkę obiadową: warzywa z ziołami pieczone w piekarniku. Naprawdę głodny człowiek całowałby was po rękach za taką witaminową ucztę. 






Grejpfruty smakują mi teraz jak najlepsze na świecie rarytasy.









Pewnie jeszcze napiszę o dalszym przebiegu diety i jej skutkach (mam nadzieję pozytywnych). 
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga.

Margaritka

wtorek, 5 września 2017

Podsumowanie wakacji



Tegoroczne wakacje możemy zaliczyć do bardzo udanych. Odwiedziliśmy kraj ojczysty, w którym spotkaliśmy się z rodziną, odpoczęliśmy, poznaliśmy nowych ludzi, spotkaliśmy się ze znajomymi.
Pod koniec wakacji pojechaliśmy na Majorkę. Byliśmy tam po raz pierwszy i trzeba powiedzieć że nam się bardzo spodobało. Nie nastawialiśmy się na zwiedzanie bo zdawaliśmy sobie sprawę, że przy takich temperaturach będzie to mało realne. Prawdę mówiąc większość czasu spędziliśmy w wodzie ku uciesze średniego i najmłodszego, który niedawno odkrył swoją pasję do pływania. Wieczorami gdy upał już nie dawał się tak we znaki, ale nadal było ciepło, wychodziliśmy na długie spacery i delektowaliśmy się atmosferą tego miejsca. Jednego dnia wybraliśmy się jednak na wycieczkę. Objechaliśmy pół wyspy i nasyciliśmy się pięknymi, zapierającymi dech w piersiach widokami. Zatrzymaliśmy się kilka razy aby podziwiać widoki i oczywiście zrobić zdjęcia. Nie chciało nam się wracać do domu, ale jak to często bywa, wszystko co dobre szybko się kończy. Dzisiaj młodzież i dziecko rozpoczęli od nowa obowiązek szkolny, a mama wreszcie będzie mogła znaleźć chwilkę dla siebie. 





Niektóre zdjęcia z tego kolażu pokazywałam już w ostatnim poście, ale są one pocztówkami z wakacji, które wezmą udział w wyzwaniu 







Z pozdrowieniami 
Margaritka

sobota, 12 sierpnia 2017

Niezapomniane chwile


Za nami bardzo udane, rodzinne wakacje w Polsce. Na pewno będziemy wspominać spędzone tam chwile z przyjemnością. Działo się bardzo dużo. Odwiedziliśmy rodzinę, spotkaliśmy się ze znajomymi (oczywiście nie ze wszystkimi bo niestety czasu zabrakło). Jednym z bardzo miłych wspomnień był pobyt na rodzinnych wczasach. Poznaliśmy tam ciekawych ludzi, odświeżyliśmy dawne znajomości, a przede wszystkim mieliśmy mnóstwo czasu dla siebie. Mimo prażącego słońca wspięliśmy się na Łysicę, pojechaliśmy na wycieczkę do Sandomierza, odwiedziliśmy park miniatur połączony z lunaparkiem i parkiem linowym. Jeździliśmy nad jezioro, jedliśmy pyszne lody. Spędzaliśmy wieczory na zwariowanych zabawach i grach, braliśmy udział w wieczorze talentów, a także mieliśmy wspaniały czas na wieczornych spotkaniach słuchając jak Bóg objawia się w życiu najbardziej od niego odwróconych i zagubionych. Chciałabym pokazać wam trochę zdjęć z tych wspaniałych wakacji.











































Zdjęć mam dużo więcej ale myślę że na dzisiaj wystarczy, może pokażę wam jeszcze trochę w następnym poście. Dodam tylko że chciałabym podziękować wszystkim którzy zaprosili nas do siebie i poświęcili swój czas na gotowanie dla nas pysznych rzeczy, lub po prostu znaleźli czas na spotkanie się z nami. Naprawdę to doceniamy. 



Pozdrawiam was moi drodzy serdecznie

Margaritka


poniedziałek, 17 lipca 2017

Odliczamy dni do wakacji

Gdy wy odpoczywacie na wakacjach, opalacie się na plaży, zwiedzacie piękne zakątki, czy też wędrujecie po górach albo po prostu relaksujecie się w domu, my nadal chodzimy do szkoły. Właściwie nie chodzimy tylko jeździmy. To znaczy niektórzy chodzą,bo mają blisko, niektórzy muszą do swojej szkoły dojechać. Ja nie chodzę już do szkoły, ale nie mniej jednak zrywam się z łóżka codziennie o 7 rano i dopilnowuje aby każdy był gotowy na czas, a potem robię za kierowcę taksówki. Gdy wy cieszycie się wolnym czasem, moi chłopcy każdego ranka wbijają się w szkolny mundurek i grzecznie maszerują do swoich klas aby spełnić swój uczniowski obowiązek. Od jakichś trzech tygodni odliczamy ile jeszcze dni szkolnych zostało do wakacji. Niestety wakacje w Anglii zaczynają się dopiero pod koniec lipca. Mimo wszystko nie marnujemy wolnego czasu po szkole i w weekendy. tym bardziej że w tym roku pogoda nam bardzo dopisuje. Mamy dużo słońca i dużo ciepłych dni. W wolnym od szkoły czasie dużo przebywamy na zewnątrz. Chłopaki jeżdżą na hulajnogach i rowerach. Najmłodszy właśnie osiągnął umiejętność jazdy na rowerze i od tej pory codziennie musi wyjść na rower.




Wolny czas umilamy sobie także innymi, drobnymi atrakcjami jak puszczanie baniek mydlanych,











wspólnym spędzaniem czasu nad tworzeniem prezentu dla kuzyna, a także robieniem razem wielu innych rzeczy.







Mimo wszystko nie możemy się już doczekać zasłużonych przez moich pilnych uczniów wakacji. Jeszcze tylko kilka dni i będziemy mogli zaśpiewać
wakacje, znowu są wakacje.


Pozdrawiam wszystkich którzy spędzają wakacje zarówno w domach jak i w różnych zakątkach świata.



Margaritka







poniedziałek, 3 lipca 2017

Czy tęsknię za Polską



Wielu ludzi pyta się mnie czy tęsknię za Polską. Szczerze mówiąc czasami nie wiem co mam powiedzieć, bo zastanawiam się co to znaczy tęsknić za Polską. Na pewno tęsknię za kochanymi ludźmi tam pozostawionymi. Tęsknię za rodziną, przyjaciółmi, najlepszymi koleżankami z liceum. Tęsknię za latami dzieciństwa i młodości które bezpowrotnie minęły i nie wrócą. Za bezcennymi chwilami. Tęsknię za beztroskimi wakacjami, za bieganiem na boso z rozwianymi włosami, za kąpaniem się w brudnym jeziorze, za uczuleniem od słońca, za pierwszymi przyjaźniami które przetrwały próbę czasu i odległości. Za przyjaciółkami i przyjaciółmi z czasów studenckich. Za młodością. Za dzieciństwem spędzanym u babć i zabawami z kuzynami. Tęsknię za babcinym psem który chodził ze mną krok w krok i nie opuszczał mnie nawet na chwilę i który jadł z mojego talerza. Tęsknię za spotkaniami rodzinnymi na których zawsze wspominamy jak to było kiedyś, gdy byliśmy dziećmi. Tęsknię za wakacjami na koloniach i obozach, za wszystkimi poznanymi w tamtych czasach wspaniałymi ludźmi. Tęsknię za letnimi owocami zrywanymi prosto z drzew w sadzie rodziców, nawet trochę za ciężką (jak mi się wtedy wydawało) pracą w polu. Tęsknię za zabawami z dziećmi z osiedla, za wspólnymi chwilami z nastolatkami po przeprowadzce do nowego domu. Za szkołą podstawową i świetną zabawą na przerwach. Tęsknię za makami które rozkwitły pod polskim niebem. Nie mogę ich na razie zobaczyć ale już niedługo będę mogła chociaż trochę tą tęsknotę zaspokoić. Póki co zachwycam się polnymi kwiatami które rosną pod obcym niebem. Pod niebem które staje się powoli także moim.
















Gdy tęsknię przypomina przypominam sobie często piosenkę



Pozdrawiam was serdecznie


Margaritka

piątek, 23 czerwca 2017

Pierogi z truskawkami z przepisu babci Zosi



W letni, gorący dzień ma się ochotę zjeść coś dobrego ale zarazem lekkiego. Jednym z takich letnich dań w domu u babci Zosi są pierogi z truskawkami. W ciągu ostatnich kilku dni było niewyobrażalnie gorąco. Nie trzeba było wyjeżdżać do ciepłych kurortów, wystarczyło wyjść do własnego ogródka lub do parku, albo też pojechać nad morze. My w ciągu weekendu skorzystaliśmy z tej wspaniałej pogody w pełni. W sobotę spędzaliśmy czas na grillowaniu ze znajomymi w uroczym miejscu, gdzie dzieci mogły bawić się w strumyku. W niedzielę pojechaliśmy nad morze i mieliśmy naprawdę udany czas. Upał utrzymywał się jeszcze przez kilka dni, dzisiaj już jest trochę chłodniej. Chciałabym wam podać przepis na pierogi z truskawkami babci Zosi, którymi delektowaliśmy się wczoraj.

Przepis na ciasto na pierogi podawałam już jakiś czas temu tutaj. Ciasto na pierogi z truskawkami robimy w taki sam sposób.






Ciasto rozwałkowujemy i robimy krążki za pomocą szklanki,





Przygotowujemy wcześniej umyte (i wysuszone) truskawki bez szypułek.



Na każdy krążek ciasta kładziemy jedną truskawkę (jeśli truskawki są małe, możemy położyć po dwie), formujemy kształt pierożka i sklejamy końce ze sobą. Układamy na talerzu lekko posypanym mąką.




W międzyczasie w dużym garnku gotujemy wodę. Gdy woda jest zagotowana delikatnie wkładamy porcje pierogów (ok 10-15 jednorazowo). Ja dodaję do wody łyżkę oleju, co zapobiega sklejaniu się pierogów. Gdy pierogi się gotują możemy je delikatnie przemieszać. Gdy zaczynają się wynurzać na powierzchnię oznacza że są gotowe. Wyjmujemy je łyżką cedzakową na durszlak, a następnie przekładamy do naczynia w którym chcemy pierogi podać.

Pierogi z truskawkami wyśmienicie smakują ze śmietaną i cukrem.






Życzę smacznego

Margaritka


czwartek, 8 czerwca 2017

Praca domowa w ogródku



Mój najmłodszy synek przyniósł ze szkoły listę sugerowanych zabaw, wypraw rodzinnych, gier. Na początek wybrał sobie kilka pomysłów, które chciał zrealizować od razu. Na pierwszy plan poszedł rodzinny spacer i szukanie insektów. Pomyśleliśmy że fajnym miejscem, w którym będzie łatwo wykonać to zadanie będą ogródki działkowe. Wybraliśmy się więc tam niezwłocznie. Wiadomo praca domowa ważna rzecz. Rzeczywiście udało nam się wypatrzeć kilka robaczków. Nie znaleźliśmy nic nadzwyczajnego ale pająki, mrówki, biedronka i pszczółki nas nie zawiodły.





Oprócz tego znaleźliśmy też kota, który chyba wyczuł naszego psa i siedział schowany za ogrodzeniem.




|Zebraliśmy trochę plonów takich jak młode buraczki i rzodkiewka. Niestety nic więcej jeszcze nie urosło.




Spróbowaliśmy jak smakują truskawki.




Zrobiliśmy  też trochę zdjęć i zachwyciliśmy się kwiatami. Mój synek wie że często robię zdjęcia kwiatów, więc gdy tylko jakieś wypatrzył od razu wołał: Mamo zrób zdjęcie.

































Zastanawiałam się dlaczego dzieci dostały tego typu pracę domową. Pomyślałam sobie, że prawdopodobnie powodem jest uświadomienie rodzicom jak ważne dla dzieci jest wspólne spędzanie czasu. Żadna elektroniczna niania (tak moja mama nazywa tablet) nie zastąpi dzieciom czasu dobrej jakości spędzonego z rodzicami, dziadkami, rówieśnikami. Ja o tym doskonale wiem, ale czasami w natłoku obowiązków trudno jest mi znaleźć czas na zrobienie z dziećmi czegoś więcej niż zazwyczaj.
Mimo wszystko staram się proponować swoim synom ciekawe dla nich zajęcia.



Pozdrawiam was serdecznie

Margaritka