środa, 30 września 2015

Refleksje nad przemijającym czasem.

Witajcie

Dzisiaj zebrało mi się na wspomnienia. Przeglądałam foldery ze zdjęciami rodzinnymi z różnych naszych wyjazdów i nastroiłam się nostalgicznie. Wydaje się że niektóre wydarzenia były tak niedawno. Jak to możliwe że moje dzieci są już takie duże, przecież tak niedawno byli mali, najmłodszy dopiero co się urodził, a już ma 4 lata i chodzi do szkoły. Zanim się obejrzę będę miała 18-latka. Im bardziej się nad zastanawiamy nad przemijaniem czasu, tym mniej rozumiemy.
Ale żeby was nie zanudzić pokażę wam kilka kadrów.

Na początek kilka zdjęć z tegorocznych wakacji.








A teraz cofniemy się w czasie o jakieś 2 lata.




Jeden z naszych wypadów do legolandu






Wyprawa małego człowieka z rodzicami do cioci i wujka z Dublina.




















I jeszcze na zakończenie zdjęcia z ostatniego zaćmienia księżyca.




Taki wspomnieniowy post mi powstał chyba dlatego że tęsknię za rodzinką i chciałabym z nimi wszystkimi wypić herbatkę i porozmawiać na żywo a nie tylko przez telefon.


Pozdrawiam wszystkich czytelników i do usłyszenia



Margaritka









niedziela, 27 września 2015

Zbiory, kwiaty i beztroska zabawa.

Wczoraj u nas w ogródku odbyło się uroczyste zbieranie tegorocznych plonów. Ja korzystając z okazji zrobiłam mnóstwo zdjęć a dzieciaki (moje i nie tylko) miały świetną zabawę.





Podglądaliśmy krowy pasące się w pobliżu.


Takie cudo podpatrzyłam na sąsiedniej działce to chyba jest karczoch.


A teraz trochę zdjęć naszych plonów abym nie była gołosłowna.






Jak widać warzywa mają różne kształty i wielkości i do tego są brudne ale za to pachnące i zdrowe, hodowane bez żadnej chemii (no może oprócz tej która jest w powietrzu).





Taki uroczy strach na wróble króluje na sąsiedniej działeczce. Może na drugi rok uda mi się zrobić własnego, zobaczymy.









Udało mi się zrobić zdjęcie przelatującego nad naszymi głowami samolotu.


Tutaj warzywka już są pokrojone, zapakowane do woreczków i wrzucone do zamrażalki. Teraz już jesień i zima nam nie straszna.


A tutaj zapas jabłuszek, muszę często robić szarlotkę nie ma rady. Na szczęście wszyscy ją uwielbiamy.


Moje kotki pilnujące porządku w kuchni.


Wesołe warzywka zrobione przeze mnie na konkurs w szkole mojego syna.


Zachód słońca z mojego tarasu.


I jeszcze coś na pożegnianie



To by było na tyle, pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających mojego bloga i do następnego wpisu.


Margaritka