niedziela, 31 lipca 2016

Gdyby kózka nie skakała ...

Dzień dobry moi drodzy


Tak wiem, obiecywałam ostatnio że moje posty będą się pojawiać częściej, ale jak widać czasami obiecanki to cacanki. Przez długi czas byłam odcięta od internetu.  Mój laptop musiał pójść do pana doktora od komputerów, bo trochę świrował. Kolejny powód mojej nieobecności w świecie blogowym to podróż do gorącego kraju zwanego Polską. Przemieszczenie się do docelowego miejsca naszych wakacji zajęło nam kilka dni. Przez następne kilka cała moja uwaga musiała skumulować się na kimś kto bardzo jej potrzebował, a mianowicie na moim małym synku który na samym początku pobytu w Polsce złamał sobie rączkę. Tata mu pozwolił zeskoczyć z murku na Starym Mieście w stolicy, mimo tego że przechodzący nieopodal pan ostrzegał: "Proszę uważać na to dziecko bo zrobi sobie krzywdę". Wychodzi na to że powinno się słuchać rad starszych panów.




Personel szpitala dziecięcego przy Tamce w Warszawie stanął na wysokości zadania, zostaliśmy przyjęci i obsłużeni szybko i bez problemu. Dostaliśmy też skierowanie na kolejnego rentgena i wizytę kontrolną w miasteczku gdzie mieszkają moi rodzice (gdzie mieliśmy się zatrzymać przez jakiś czas). Personel szpitala w Lubartowie nie potraktował nas już tak dobrze jak ten z Warszawy. Odsyłali nas od tak zwanego Judasza do Kaifasza. Na izbie przyjęć powiedzieli nam że skierowanie ze szpitala z Warszawy jest już nie aktualne (poszliśmy tam po tygodniu od wypadku, zgodnie ze wskazówkami pani doktor). Kolejny powód dla którego nie chcieli nas skierować na rentgena to rzekomo wiek pacjenta - okazało się że jest za młody. Wygląda na to że w tym szpitalu małym pacjentom się nie pomaga, chyba że rodzice wyciągną z portfela pieniądze i za płacą za tą pomoc, mimo tego że mają prawo do darmowej opieki zdrowotnej. Szczytem wszystkiego było zachowanie pani w recepcji przyszpitalnej przychodni. Nasz mały pacjent dostał gorączki i my jako zapobiegliwi i przejęci jego stanem rodzice, chcieliśmy zapytać lekarza o poradę. Pojawiliśmy się w tej przychodni pół godziny przed zamknięciem co wprowadziło panią recepcjonistkę w bardzo zły nastrój, przywitała nas miną pod tytułem: a czego wy tu szukacie. Gdy jej powiedzieliśmy że chcemy aby nasze dziecię obejrzał lekarz bo od trzech dni ma wysoką temperaturę powiedziała że musi to skonsultować z panią doktor, która to stanowczo odmówiła udzielenia nam porady medycznej bo przybywamy z dalekiej krainy zwanej Anglią, a ona nie jest pediatrą, w ogóle w tej przychodni żaden pediatra nie przyjmuje. Co było robić trzeba było zabrać biedne, chore dziecko do domu i leczyć je domowymi sposobami. Na szczęście jego stan zdrowia poprawił się trochę następnego dnia.




Nasze plany wakacyjne, a mianowicie wyjazd w góry, legły w gruzach. Zamiast wspinania się na górskie szczyty odwiedzamy szpitale, przychodnie, apteki. Przytulamy, całujemy, pocieszamy sto pięćdziesiąt razy na dzień. Gramy w gry planszowe, asystujemy przy samodzielnym budowaniu modeli z klocków lego.







Czytamy gazetki


gramy w Uno





Odkryliśmy przez przypadek bardzo fajną i wciągającą grę dla całej rodziny, nawet babcia złapała bakcyla i gra z nami.







Życie jest czasami bardzo zaskakujące, nigdy nie przewidzimy co się może wydarzyć. Mamy jakieś plany, jednak te plany mogą łatwo ulec zmianie. Ważne abyśmy potrafili znaleźć jakieś pozytywne strony w każdej sytuacji.

Pozdrawiam was serdecznie

Margaritka















poniedziałek, 4 lipca 2016

Pięknie jest

Momentami zapominam że to już lipiec i lato w pełni. Łatwo jest mi o tym zapomnieć gdyż dzieci nadal chodzą do szkoły a pogoda też nie zawsze przypomina o tym że to już lato. Ostatnie kilka dni bardziej przypominały jesień. Wczoraj jednak w końcu słońce wyszło zza chmur i można było wyjść na łono natury i nacieszyć się trochę otaczającym nas pięknem.




Takie widoki mogliśmy podziwiać





Jak na prawdziwych piłkarzy przystało, chłopaki zabrali ze sobą piłkę.




Sztuczki piłkarskie w wykonaniu Lewandowskiego






Aby była równa liczba graczy pies też wstąpił do drużyny.





W międzyczasie fotografowałam przyrodę









Zadowolony bramkarz.



Piękno jest wokół nas musimy tylko nauczyć się je dostrzegać.

Pozdrawiam was serdecznie

Margaritka